wtorek, 20 sierpnia 2013

Ile buty kosztują środowisko...

Wyprodukowanie pary butów oznacza, że do atmosefry trafia 13,5 kg dwutlenku węgla - tyle samo, co przez tydzień ciągłej pracy 100-watowej żarówki. Najbardziej energochłonne są drobiazgi potrzebne do wykończenia buta - twierdzą badacze z MIT.
źródło: Shutterstock
Naukowcy z prestiżowego Massachusetts Institute of Technology oceniali skalę emisji, jakie towarzyszą produkcji rodzaju butów sportowych na każdym z etapów - od pozyskiwania materiału po etap handlowy. Wielkość oceniona w ten sposób nazywa się śladem węglowym i obejmuje emisje dwutlenku węgla, metanu, podtlenku azotu oraz innych gazów cieplarnianych wyrażone w ekwiwalencie dwutlenku węgla (CO2). Różne gazy cieplarniane w niejednakowym stopniu przyczyniają się do globalnego ocieplenia, zaś ekwiwalent dwutlenku węgla pozwala porównywać emisje różnych gazów na wspólnej skali.
O wiele bardziej, niż skala emisji, naukowców zaskoczyło ich najbogatsze źródło. Jak twierdzą na łamach "Journal of Cleaner Production", nawet ponad dwie trzecie śladu węglowego związanego z cyklem produkcji sportowych może przypadać na procesy produkcyjne. O wiele mniej powstaje podczas uzyskiwania półproduktów. Taki sposób rozkładu emisji kojarzono dotąd z produktami bardziej złożonymi, jak np. elektronika, gdzie ilość energii niezbędnej do "doszlifowania" układów scalonych znacznie przekracza ilość energii potrzebnej do obrobienia półproduktów.
Dlaczego więc wytwarzanie produktów tak "mało zaawansowanych", jak para adidasów, powoduje emisję tak dużej ilości gazów? - zastanawiali się naukowcy z zespołu Elsy Olivetti i Randolpha Kirchaina z Materials Systems Laboratory na MIT.
Aby wskazać, które z etapów najbardziej obciążają środowisko i atmosferę, po kolei prześledzili poszczególne kroki związane z pozyskiwaniem materiałów i produkcją jednej pary sportowych butów. Cykl życiowy butów podzielili na pięć głównych faz związanych z pozyskiwanie materiałów, produkcją, wykorzystaniem, transportem i "emeryturą" produktu. Trzy ostatnie fazy mają niewielki wkład w ślad węglowy produktu, zwłaszcza faza używania, która (w przeciwieństwie do elektroniki) niemal nie wymaga energii (oprócz minimum związanego z ich sporadycznym czyszczeniem).
Najwięcej emisji powstaje podczas produkcji. Naukowcy stwierdzili, że typowa para składa się zwykle z 65 różnych elementów. Ich uzyskanie wymaga przeważnie wykonania ponad 360 kroków, od krojenia i szycia po formowanie wtryskowe, produkcję elementów z pianki czy zgrzewanie. Te procesy, zastosowane do uzyskania elementów małych i lekkich, wymagają stosunkowo dużego nakładu energii. Związany z nimi ślad węglowy jest zatem nieproporcjonalnie duży w porównaniu do poliestrów i poliuretanów, z których wykonuje się zasadniczą część buta - twierdzą Olivetti i Kirchain.
Autorzy badania zwracają uwagę, że większość światowych fabryk obuwia znajduje się w Chinach, gdzie energia pochodzi głównie ze spalania węgla. W 2010 roku na świecie sprzedano niemal 25 mld par butów, z czego większość powstała w Chinach i innych krajach rozwijających się.
Naukowcy wskazali też etapy, na których potencjalnie dałoby się oszczędzić energię. Można np. poddawać recyklingowi ścinki niewykorzystanego materiału, które dziś w fabrykach zwyczajnie się wyrzuca. Można też, jeszcze na etapie projektowania, połączyć pewne części butów tak, by nie trzeba ich było później powtórnie ciąć i zgrzewać. Proces montażu można uprościć, jeśli zamiast naklejania na siebie warstw materiałów część z nich można by nadrukowywać. ź

ródło:PAP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz